Jesteś idiotką?

Zapisałam się do takiej jednej grupy na fejsie. Bo pomyślałam, że dla mnie. W nazwie ma biznes, a mnie przecież coś tam z biznesem łączy (a jest to relacja bardzo burzliwa i pełna emocji oraz niecenzuralnych słów). Ma w nazwie i blogowanie, a to przecież robię oficjalnie i z rozmachem, a także nieoficjalnie i od niechcenia. I pojawia się tam nawet marketing, na którym w sumie trochę się znam i tak dalej. Ma też w tej nazwie nieszczęsnej, że dla kobiet, a kobietą tak się składa, że jestem.

Raz w tygodniu jest w grupie „promocja”: możesz wrzucić info o swoim produkcie, zareklamować się, wrzucić linka, fotki. Dziewczyny z grupy zobaczą i może która co kupi.

No to patrzę, co tam można kupić.

„królestwo ślubnej biżuterii” (ja pier*#@%, nawet nie miałam świadomości, że ślubna czymś się różni od normalnej; lepiej nie zaglądać przed ślubem, bo jeszcze się okaże, że twój chłopak musi wymienić kolczyk w penisie na taki z perełką)

„dekoracyjne kartki do instagramowych zdjęć” (WTF?)

„kurs jak zaznaczyć samodzielnie swoją firmę na mapach google” (to może jeszcze w pakiecie gratis kurs z której strony komputera jest google)

„ręcznie robione kartki okolicznościowe” (róże, bobasy i motylki, fuj!)

„albumy na zdjęcia” (ech…)

„kurs tworzenia biżuterii w technice bla bla bla” (brak słów)

„mega kobiece glamurowe plannery” (nigdy nie zrozumiem po jakiego chuja komu te wszystkie planery w dobie smartfonów, evernotów, chmur i milionów darmowych apek do zarządzania projektami; chyba tylko po to, żeby kolejny badziew w kwiatki taszczyć codziennie w torbie do roboty)

„niskobudżetowe przyjemności dla ciała, duszy i umysłu” (podejrzewam, że „niskobudżetowe przyjemności” nie obejmują dwóch par niezbyt potrzebnych i niezbyt tanich szpilek, jednej na poprawę nastroju we wtorek, a drugiej w czwartek, bo nastrój wciąż nie ten)

jesteś idiotką

I patrzę teraz na swoją własną fabrykę, nasz produkt, nasz brand, nasze logo. A to wszystko jakieś takie różowe, fioletowe i zwiewne, że aż się rzygać chce.

Przecież kiedy tych tam x lat temu padło pytanie o płeć marki, taka oczywista wydawała się odpowiedź.

I patrzę teraz na naszą najnowszą kampanię. I widzę te różowe kwiatki i te pastelowe foty, które ktoś tam wprojektował, a co gorsza ktoś (lepiej nie pytaj kto) zaakceptował i… naprawdę rzygać mi się chce.

Czy my wszystkie jesteśmy idiotkami?

Jesteś idiotką?

Może Ci się również spodoba