Maciek musi wracać… do żony

Maciek zawsze był trochę pierdołowaty, jeżeli chodzi o kobiety.

Już kiedy koledzy z podwórka zaliczali pierwsze razy z co łatwiejszymi koleżankami, Maciek trzymał przyjaciółkę ze swojej klasy za rękę i czule spoglądał jej w oczy.

Potem było nie lepiej: kiedy w gronie jego znajomych wszyscy się bliżej poznawali i sprawdzali kto fajniejszy (po bramach i zaułkach na Oboźnej oraz po kiblach klubów studenckich i pubów rozsianych w okolicach Pola Mokotowskiego), Maciek pomagał ukochanej uczyć się do egzaminów.

A kiedy wiele lat potem wszyscy starzy kumple zaczęli kupować sportowe kabriolety i wracać do domu i żon “później z roboty” (spędziwszy miłe chwile z długonogą, długowłosą, długorzęsą studentką studiów zaocznych), Maciek w imię ratowania małżeństwa produkował z żoną trzeciego bachora i budował dom na przedmieściach.

Nadeszła jednak w końcu chwila opamiętania.

Maciek stwierdził wreszcie, że należące do żony gacie w rozmiarze XL, tłuste włosy oraz bitch face na tyle dekoncentrują go w całym procesie ratowania małżeństwa, że i bez ruchania na boku wraca do domu najpóźniej jak się da. I postanowił … postanowił, że nie będzie już pierdołowaty. Zaczął od kupienia sportowego Porsche i ustanowienia nowego rodzinnego zwyczaju: każdy piątkowy wieczór spędza z kumplami poza domem.

I postanowił zdradzić żonę.

Długo się rozglądał.

W pracy dziewczyny onieśmielająco brzydkie.

Na siłce dziewczyny onieśmielająco ładne i … głupie.

Na piwie… sami koledzy.

zdradaW końcu upatrzył sobie dziewczynę z sąsiedztwa. Normalnie ładną, przeciętnie zgrabną, umiarkowanie inteligentną, z sympatycznym uśmiechem. W sam raz na pierwsze zaruchanie, nabranie odwagi i dojście do wprawy przed uderzeniem do szalenie modnych wśród kumpli wymalowanych dwudziestoletnich zdzir ze sztucznymi rzęsami i jeszcze bardziej sztucznymi cyckami.

Pierdoła jednak zawsze pozostanie pierdołą.

Krążył dookoła dziewczyny tak długo, tak długo i w nieoczywisty sposób się “zaprzyjaźniał” na fejsie, tak nieporadnie “przypadkiem” na nią wpadał w miejscach, w których była stałą bywalczynią, że zanim wsiadała do jego Porsche, zdążył się zakochać.

Julia, bo tak jej było na imię, miała niestety narzeczonego i ślub zaplanowany na jesień tego roku. Na domiar złego okazało się, że do łatwych nie należy. Maciek długo zachodził w głowę, o co właściwie jej chodzi: flirtuje, gada z nim przez ms po nocach, jeździ na wycieczki (kiedy narzeczonego nie ma w mieście), ale pieprzyć się nie chce. Cnotka niewydymka? Trzydziestoletnia!

Kiedy Maćkowi w końcu udało się Julię przelecieć, okazało się oczywiście, że była dziewicą (trzydziestoletnią! mieszkającą od lat z narzeczonym!). Maciek wczuł się w rolę rycerza, opiekuna, obrońcy, dobrego tatusia… zakochał się jeszcze bardziej i zaczął Julię namawiać do zerwania z narzeczonym i odwołania ślubu.

Co się też wkrótce stało.

Maciek nie posiadał się z radości.

Niezbyt długo jednak.

Julia w zwięzłych słowach okraszonych dwoma łezkami wyjaśniła mu, że zmarnowała już zbyt wiele lat na tkwienie w niesatysfakcjonującym związku i pakowanie się w kolejny to ostatnia rzecz, na którą ma ochotę w tej chwili.

Rycerz uwolnił królewnę i nie dostał ani jej ręki, ani połowy królestwa.

Chwilowo nie ma nawet ochoty na ruchanie żadnej silikonowej zdziry. W zasadzie to nie wie, czy kiedykolwiek miał.

Ma ochotę wrócić do domu.

A Julia?

Podobno ktoś ją ostatnio widział w towarzystwie Krzysztofa.

Może Ci się również spodoba