Lista noworocznych postanowień

Nowy rok już się całkiem porządnie rozpędził. Nawet przetrwaliśmy wszyscy jakoś Blue Monday. A ja jeszcze nie podzieliłam się z całym światem listą moich noworocznych postanowień!

I pewnie wszyscy już przebierają nogami z ciekawości, i wypatrują z niecierpliwością, bo – jak powszechnie wiadomo – lista noworocznych postanowień nawet najmarniejszej blogerki stanowi dla reszty ludzkości nieocenione źródło inspiracji i motywacji.

Pracowałam się nad tą listą skrupulatnie, długo (jakieś całe dziesięć minut porannego prysznica i mycia zębów) i udało mi się stworzyć zbiór celów najbardziej motywujący, bo zbudowany na czystej zawiści. Wszak nie ma lepszego motywatora niż porównywanie się do innych, prawda?

Nie mogę dłużej trzymać świata w niepewności.

Włala!

  1. wypasiony samochjódZamówić sobie najnowszy model Audi/BMW, do którego zimowe opony nie będą w Polsce dostępne przez jeszcze dwa lata i którym nigdzie nie zaparkujesz, bo podwozie ma za niskie na nasze krawężniki. Obowiązkowo zarejestrować na blachach XX BADMF i jeździć jak pizda. Ewentualnie wziąć na jeden dzień złote Lamborghini z wypożyczalni i spektakularnie rozpierdolić je w centrum stolicy.
  2. Kupić na kredyt dwieście metrów kwadratowych mieszkania z tarasem na dachu i widokiem na Pałac Kultury, nawet jeżeli na urządzenie nowego gniazdka masz tyle kasy, że będziesz musiała kupować kibel i meble kuchenne w Castoramie na Targówku, a firanki w lumpie na Sadybie.
  3. Zamówić sobie notebooka za 13 tysięcy i nie nosić go do pracy, bo nigdzie, po prostu nigdzie (nawet w singapurskim Apple Storze) nie mają na niego pokrowca.
  4. Pierdolnąć sobie rzęsy jak stąd do Archangielska, koniecznie kruczoczarne i koniecznie tak gęste, żeby ludzie się zastanawiali jak dajesz radę trzymać oczy otwarte. Przy odrobienie szczęścia może da radę strzelić sobie w pakiecie za pół ceny usta w kształcie i rozmiarze opony TIRa.
  5. Wybrać się na siłkę, ustawić w szatni bokiem do lustra i zrobić sobie nowe zdjęcie profilowe na  Insta. Przy okazji zostawić szafkę rozwaloną na oścież, po chuj zamykać. I syf w łazience zrobić. A wychodząc nie powiedzieć “Do widzenia!”. Jak szaleć, to szaleć.
  6. Zrobić sobie na siłce brzuch jak tarka, a u znanego z telewizji chirurga cycki okrąglutkie jak piłeczki… albo piłki… piłki do kosza.
  7. Przespać się z dwoma kolegami z pracy i zacząć szukać nowej, i jakimś cudem znaleźć jeszcze lepiej płatną i z jeszcze lepszą atmosferą, i… przespać się z prezesem, i musieć szukać nowej pracy, i…
  8. Zrobić sobie dziecko tylko dlatego, że to akurat dobry moment na wielomiesięczną przerwę w pracy lub świetny pretekst aby przełożyć kończenie magisterki/doktoratu/habilitacji na później.
  9. Rzucić robotę w korpo i pojechać na dwa miesiące w Himalaje, żeby to wszystko przemyśleć, a po powrocie zająć się własnoręcznym wyrobem biżuterii z bezoarów, malowaniem obrazów ze stópkami niemowlaków lub sprzedawaniem na ulicy kawy fair trade z “mobilnego” wózka.
  10. Założyć bloga, na którym będziesz anonimowo, bezkarnie obrabiać dupę wszystkim bliższym i dalszym znajomym.

Może Ci się również spodoba