Karolina nie wierzy w Świętego Mikołaja

Wyjmowałeś właśnie zakupy z bagażnika swojej siedmioletniej Fabii, kiedy na parking nowiutkim malinowym Audi A4 wjechała Karolina. Chciałeś coś powiedzieć, ale nie wiedziałeś co, więc tylko skinąłeś głową, naprężyłeś mięśnie i podniosłeś swoją zgrzewkę wody i swoje siaty z Biedry, wypiąłeś pierś i ruszyłeś dumnie w kierunku wejścia do klatki, już tylko kątem oka łapiąc blask czerwonych szpilek Karoliny wysuwających się z otwartych drzwi jej nowego samochodu.

ciężko zapierdala całe życieKarolina ma krótkie blond włosy i karminowe usta precyzyjnie obrysowane konturówką. Ma też kierownicze stanowisko w korporacji sprzedającej ci codziennie ser, mleko, makaron i papier toaletowy.

Co jeszcze ma Karolina? 120 metrów kwadratowych penthousu w nowej warszawskiej dzielnicy, karnet do najdroższego klubu fitness w mieście, ciuchy z pierwszego piętra GalMoku i kilka pierdółek z Vitkaca oraz komfort prywatnej szkoły dla dziecka.

Na Sylwestra jedzie do Tajlandii, skąd zamierza wrócić dopiero w drugiej połowie stycznia.

A ty?

A ty nie możesz się nadziwić czemu. Czemu to ona ma się bawić w Tajlandii, podczas gdy ty będziesz jak co roku oglądał koncert Budki Suflera na dwójce? Czemu to ona na tych pokojach z prywatną windą, podczas gdy ty w wynajmowanej kawalerce na parterze naprzeciwko śmietnika?

No bo czym się niby różnicie?

Czy Karolina ma bogatego tatę? Nie bardzo. Ciocię w zarządzie jakieś spółki skarbu państwa?  Też nie. Sypia z szefem? Niekoniecznie.

To czym ona się od ciebie do cholery różni?

Nie wiesz.

A ja wiem.

I ci powiem.

Otóż różnicie się…. zapierdalaniem.

Ona całe życie zapierdala. Ty zamiast zapierdalać, całe życie się opierdalasz.

Pamiętasz szkołę? Taki duży budynek z ławkami, tablicami, nauczycielami i dużą liczbą dzieciaków. Kiedy ty razem z kolegami napierdzielałeś w Diablo lub Dooma, a jeżeli jesteś wystarczająco stary to może i nawet w Wolfensteina, ona zakuwała do klasówek i egzaminów. Jako jedyna z klasy, a może i z całej szkoły dostała się na studia na państwowej uczelni w Warszawie i tym samym odniosła swój pierwszy znaczący życiowy sukces: wyrwała się z malowniczej dziury na podlaskim zadupiu, szczycącej się najwyższym bezrobociem w kraju.

A studia? Kiedy ty szedłeś po kolejnego browara, ona uczyła się do zerówek. Nie miała czasu na późne terminy i poprawki, bo jechała na wakacyjny staż w ambasadzie w Berlinie, który załatwiła sobie rozsyłając uparcie przez kilka miesięcy listy aplikacyjne po wszystkich polskich placówkach dyplomatycznych w Europie. W Berlinie przydały jej się pieniądze, które odkładała przez cały rok pracując jako recepcjonistka na nocnej zmianie w hotelu.

Ty nie marnowałeś wakacji na staże, wolałeś parawaning w Dębkach z rodzicami.

Kiedy ty narzekałeś, że nie ma pracy dla młodych po studiach, ona wydrukowała swoje CV w dziesięciu kopiach i osobiście zaniosła do firm, które ją interesowały.  Zanim zdążyłeś dopić piwko i uaktualnić status na fejsie na „szlachta nie pracuje”, ona już rozgaszczała się za nowym biurkiem, przed świeżutkim komputerem w miejscu, które za jakiś czas miało zostać przezwane Mordorem.

Kiedy wreszcie ciocia załatwiła ci twoją pierwszą – i jak na razie ostatnią – pracę, czyli etat w bibliotece miejskiej, Karolina właśnie kończyła embieja i rozglądała się za korpo z większymi niż dotychczasowe perspektywami.

A ponieważ Karolina w każdym miejscu pracy szybko daje się poznać jako osoba, która się nie opierdala, lecz zapierdala i twardo dąży do celu, awansy i bonusy nie każą na siebie długo czekać.

Ty natomiast masz w dupie przyziemny zapierdol i wyścig szczurów, więc spokojnie chillujesz się w tej samej robocie od dziesięciu lat i popijając herbatkę z cytryną udostępniasz na fejsie posty Kukiz ’15.

Tymczasem Karolina jak zapierdalała, tak zapierdala, bo wie, że swojej gwiazdki z nieba nie dostanie ani od Świętego Mikołaja, ani nawet od Prezesa z Żoliborza. Po gwiazdkę z nieba sięgnie sobie sama.

Może Ci się również spodoba