Grażyna i zagadka bogatego męża

Grażyna jest brzydka. Jest brzydka, niemłoda już i ogólnie z wyglądu nieciekawa. Poszarzała cera, wiecznie tłuste włosy spięte na karku spinką-klamrą w stylu Marioli z Ciechanowca (wybacz Mariola), obskrobany lakier na paznokciach, zmechacone rajstopy czy to zima, czy lato.

Grażyna jest nieciekawa z wyglądu i z charakteru też.

Wiecznie z czegoś niezadowolona, ciągle z pretensjami, jak nie do ciebie, to do kogoś innego, zawsze na kogoś obrażona.

Ale nikt się nie obraża na Grażynę.

Bo Grażyna może jest nieciekawa, ale za to bogata.

To znaczy mąż Grażyny jest bogaty. Łysy, grubawy, karlego wzrostu – najwyraźniej prezesów dużych spółek akcyjnych nie rekrutuje się spośród przystojniaków – mimo wszystko mógłby sobie pozwolić na coś lepszego niż Grażyna.

A jednak machnął Grażynie willę w modnej podwarszawskiej miejscowości i trzech synów.

Dobrze, że jej tych synów machnął, bo inaczej Grażyna nie miałaby co w życiu robić. A tak zajmuje się nabijaniem kilometrów na liczniku swojej iks-szóstki na trasie między szkołą prywatną a innymi niezbędnymi do rozwoju młodego człowieka punktami (klub piłkarski, pracownia malarska, szkoła językowa, korty tenisowe, szkoła szybkiego czytania, pracownia kreatywnego myślenia…)

Spotykam ją kiedy czeka na jednego z synów pod drzwiami pracowni kreatywnego myślenia. Jak zwykle grzebie w telefonie. Nie sądzę, żeby coś czytała. Raczej przegląda fejsbukowe wpisy swoich sąsiadek.

Próbuję z nią rozmawiać i czuję pustkę, widzę pustkę. Bo z Grażyną o niczym nie pogadasz: ani o polityce, ani o filmie, ani nawet o mezoterapii bezigłowej.

Grażyna jest brzydka.I czasem zastanawiam się, czy to możliwe, że ona jest naprawdę taka, jak widać na zewnątrz. Może po zmroku podbija Mokotów w czarnym lateksowym kostiumie uzbrojona w skórzany pejcz i kajdany ręce-nogi oraz pseudonim Diva Dżi…. A może anonimowo opowiada o nas wszystkich niestworzone historie na jednym z najpopularniejszych blogów w sieci…

Może Ci się również spodoba