Julia i seks przedmałżeński

Wyobraź sobie, że nie sypiasz ze swoim chłopem.

Nie, nie chodzi o etap związku: że jeszcze nie sypiasz (sen nastolatki) lub już nie sypiasz (koszmar menopauzalny). Nie, nie chodzi o osobne sypialnie i umawianie się na randki w stylu Fridy Kahlo i Diego Rivery.

Chodzi o religię.

Bo oazowe dzieci, nawet koło trzydziestki, nie pieprzą się przed ślubem.

No dobra, można w ostateczności uznać, że chodzi o etap związku… bardzo przedłużający się etap związku… takie kilkuletnie zaloty… kilkuletnia gra wstępna. Romantyczny etap, w którym rolę do tej pory najdonioślejszą odegrał pierścionek z brylancikiem.

Wyobraź sobie, że nie sypiasz ze swoim chłopem.Nie zrozum mnie źle. To nie tak, że nie szanuję pewnych przekonań, pewnej postawy życiowej. Szanuję i to bardzo. Kiedy się co krok słyszy, jak ludzie obsmarowują gównem kościelne nauki przedmałżeńskie i samych księży, a potem widzi tych samych ludzi mówiących sobie uroczyście „Tak” w głównej nawie pseudogotyckiego kościoła klęcząc przed księdzem, którego kilka dni wcześniej nazywali debilem, to naprawdę zaczyna się patrzeć z szacunkiem na tych, którzy wyborów prokreacyjnych dokonują w zgodzie ze swoimi wartościami duchowymi.

Przy całym moim szacunku, jestem jednakowoż…. bezbrzeżnie zdumiona. Co więcej, zastanawiam się ile krzywdy może człowiek na własne życzenie sam sobie i ważnej dla siebie osobie uczynić. Krzywdy, której by można zapobiec w jakże przyjemny sposób.

Poznaj Julię.

Julia – jak już wiesz – jest bardzo religijna.

Mężczyznę swego życia poznała na pielgrzymce/w kółku różańcowym/podczas Światowych Dni Młodzieży.

Seksu brak. Ale jest wspólne mieszkanie. Uznali, że tak będzie taniej: oboje są słoikami z najdalszych zakątków naszej pięknej ojczyzny, wspólne mieszkanie znacznie obniża koszty utrzymania się w stolicy.

I teraz sobie wyobraź. Mieszkasz z facetem. Może nawet śpicie w jednym łóżku. Korzystacie z tego samego prysznica. On się rano przeciąga w łóżku, a ty stoisz na golasa przed szafą i decydujesz, które majtki będą dobrze wyglądać pod obcisłymi spodniami. Suszysz włosy przed lustrem w łazience, a on staje obok nad sedesem i sika… No dobra, może oazowe dzieci nie chodzą po domu na golasa i nie sikają w towarzystwie swojej drugiej połowy.

No ale, mimo wszytko… Nic? Tak zupełnie nic?

Rozumiesz moje zdumienie?

– On jest w tej kwestii nawet bardziej zasadniczy niż ja – wyznała mi kiedyś Julia.

Że co?

Wyobraź sobie, że jesteś przy nim, dotykasz, pachniesz, zalotnie odgarniasz włosy z karku i choćby tylko niechcący (bo chcący bozia nie pozwala) poświecisz czasem gołym udem lub sutkiem… a on nic. Nie czułabyś, że coś jest nie w porządku?

No litości! Jaki zdrowy facet mieszka przez tyle lat z laską pod jednym dachem i jej nie przeleci?

Już widzę, jaki ciśnie ci się na usta, że pewnie Julia jest brzydka jak noc i tłusta jak maciora w ciąży.

No to teraz cię zdziwię. Julia jest zgrabna, ładna, sympatyczna, po prostu fajna atrakcyjna laska.

Niespodzianka, prawda?

Julia niedawno się zaręczyła i już za rok (!) bierze ślub.

Co odkryje po ślubie?

Coś małego?

Coś niedziałającego?

Coś zdegenerowanego?

Drugą Julię i konto na Tinderze?

Juliana i konto na Grinderze?

PS: Pierwszy mąż mojej najlepszej przyjaciółki też był bardzo religijny: zapierdalał co niedziela do kościoła, zmawiał paciorek przed pójściem spać i zaraz po wstaniu z łóżka. Zapewne zmawiał również paciorek przed wyruchaniem każdej spośród licznych koleżanek z pracy, które zdążył posunąć w czasie swojego dwuletniego zaledwie małżeństwa. Czy zmawiał paciorek zostawszy singlem po rozwodzie? Pewnie tak, bo najwyraźniej na postawę niezłomnego mnicha też można wyrywać laski.

Może Ci się również spodoba